TEREN: ZAMEK PILCZA – Małe skarby w starych murach

Odpoczywając od giełd minerałów postanowiłem zwiedzić miejsce do którego już od dawna się przymierzałem. Podążając szlakiem Orlich Gniazd dotarłem do Zamku Pilcza w Smoleniu. Dlaczego takie miejsce znalazło się w relacji bloga o minerałach? Zapraszam na wycieczkę!
Relacja Tomasza Zyguły


Zacznijmy najpierw od opisu zamku. Posłużę się tutaj tekstem zamieszczonym na stronie Szlaku Orlich Gniazd:
Miejscowość Smoleń leży na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, na wschodnich krańcach województwa śląskiego, niedaleko miasteczka Pilica. Smoleń znany jest przede wszystkim dzięki zamkowi, który – choć znacznie zrujnowany – jest jedną z najbardziej malowniczych i atrakcyjnie położonych warowni na Szlaku Orlich Gniazd. Wyrastająca ponad las wieża jest charakterystycznym punktem w krajobrazie. Zamek znajduje się na terenie rezerwatu przyrody (również o nazwie Smoleń). Stożkowate, zalesione wzgórze, na którym widnieje charakterystyczna wieża zamku, prawdopodobnie było zamieszkałe jeszcze przed naszą erą. Zdają się to potwierdzać wykopaliska archeologiczne w postaci grotów włóczni. Zamek w Smoleniu stał zapewne już w XIII wieku, skoro z kronik wynika, że budowla obronna w tym miejscu (zapewne drewniana) zniszczona została podczas walk Władysława Łokietka z Wacławem, królem Czech, w 1300 roku. W połowie XIV wieku nowa, murowana warownia, wzniesiona została prawdopodobnie przez Ottona z Pilczy herbu Topór.

Początkową bryłę zamku stanowiła niewielka kamienna budowla z wysoką wieżą. Później obiekt systematycznie się rozrastał poprzez dobudowywanie dwóch zamków dolnych. Na przełomie XIV i XV wieku panią na Smoleniu była Elżbieta Pilecka-Granowska, trzecia żona Władysława Jagiełły. Na przełomie XV i XVI w. w należącym do Pileckich zamku przebywał Biernat z Lublina, pełniący tutaj funkcję kapelana oraz prywatnego lekarza i sekretarza pana zamku, Jana Pileckiego. Z listów Biernata wiemy o istnieniu na zamku w Smoleniu bogatego księgozbioru. Kolejnymi właścicielami, po Pileckich, stali się w XVI wieku Padniewscy. Bogaty i potężny ród potrzebował jednak znacznie bardziej okazałej rezydencji, dlatego też wkrótce właściciele Smolenia przenieśli się do Pilicy, gdzie postawili sobie nowy zamek. Opuszczona warownia w Smoleniu ucierpiała znacznie w czasie potopu szwedzkiego. Planowano przeznaczenie jej na klasztor, co jednak nie doszło do skutku. W połowie XIX wieku zamek został kupiony i częściowo odbudowany przez Romana Hubickiego, który założył tu znana fabrykę śrutu „Batawia”. W XX wieku prowadzono na zamku prace zabezpieczające oraz wykopaliska archeologiczne.

Zimą 2010 roku, w wyniku złamania kilku drzew przy jednoczesnym złym stanie murów, doszło do uszkodzeń zamku. W ostatnich latach obiekt poddano gruntownej rewitalizacji udostępniając całe założenie turystom. Wzgórze zamkowe zbudowane z wapieni jurajskich objęte jest rezerwatem przyrody. Zbocza wzgórza porasta las z przewagą buka, graba i modrzewia. W rezerwacie występuje kilka gatunków roślin chronionych. źródło: orlegniazda.pl

Aktualnie wstęp na Pilczę kosztuje 9 zł, natomiast bilet ulgowy o ile dobrze pamiętam to już wydatek rzędu 7 zł.
Przed zamkiem znajduje się parking i kasa biletowa, która pełni również rolę sklepu z pamiątkami. Okolica jest bardzo ładna i prócz wizyty na zamku, warto również wybrać się na spacer. Wycieczkę po zamkowych ruinach polecam, chociaż niekoniecznie dla małych dzieci. O ile na dziedzińcu nic im nie grozi, o tyle wyjście na wieżę jest po prostu niebezpieczne (osobom z lękiem wysokości również zalecam pozostanie na dole). Sam zamek to już właściwie ruiny. Są one dość kameralne i bardzo przyjemne. Nie ma tu natłoku turystów i wszechobecnego kiczu jak chociażby na zamku w Ogrodzieńcu. Widok z wieży jest zachwycający, można podziwiać jurę i zatrzymać się na chwilę w zabieganej codzienności. W sezonie letnim jest możliwość udziału w ogniskach, jednak obecnie wszystko jest pochowane. Nam osobiście zabrakło jakiegoś miejsca, gdzie można było napić się kawy, ale ciesząc się piękną pogodą i rozkoszując widokami można o tym zapomnieć.

Jak wcześniej wspomniano, zamek zbudowany jest z skał wapiennych. Wyczulony pasjonat minerałów czy skamieniałości na pewno zwróci uwagę na wyjątkowo dużą ilość miłych akcentów znajdujących się w murach; jakby budowniczowie celowo wstawiali kamienie zawierające różne dodatki w widocznych miejscach. Możemy tu zauważyć zarówno wiele skamieniałości, (m.in. gąbki, ramienionogi, amonity), jak i duże ilości krzemieni jurajskich (niektóre posiadające niewielkie pustki wypełnione kwarcem).

Skąd krzemienie w wapieniach? Nikt ich tam nie wsadził, a stanowią one naturalny element tej skały, charakterystyczny dla facji wapieni uławiconych. Krzemienie występują w formie konkrecji, tzw. buł, które powstawały w wyniku rozpuszczania krzemionkowych igieł gąbek w miejscach ich bytowania oraz/lub w wyniku migracji krzemionki w konsolidującym osadzie, w trakcie zachodzących procesów diagenetycznych. Oznacza to, że to co widzimy obecnie jako krzemień, stanowi pozostałość po organizmach krzemionkowych, które żyły około 160 mln lat temu na dnie jurajskiego morza.

Krzemienie zbudowane są z chalcedonu oraz opalu i kwarcu. Często w ich obrębie można spotkać geodki wypełnione przez drobne, intensywnie połyskujące kryształy kwarcu, a także liczne skamieniałości.

Wśród wapieni budujących zamek, można zauważyć również drobne szczotki kalcytowe. Niestety niektóre z widocznych kryształów są poobijane, zabrudzone i dość mocno zniszczone przez warunki atmosferyczne. Wygląda jednak na to, że jeszcze w trakcie budowy były w bardzo dobrym stanie, celowo eksponowane by urozmaicić wygląd murów.


Kryształy kalcytu na powierzchni wapienia

Oczywiście niczego nie wolno wyrywać czy zabierać. Pomijając, że jest to teren objęty ochroną, który stanowi część zamkowych murów, to jest to również świadectwo tego co oferuje jura. Naszła mnie tutaj taka refleksja, że przecież ludzie dawniej też nie byli pozbawieni dobrego smaku i właśnie dla niektórych z nich te dodatki stanowiły element dekoracji. Być może ktoś kiedyś stojący w tym samym miejscu zachwycał się skałami, którymi dziś możemy zachwycać się my.

Po raz kolejny, na łamach bloga zamieszczamy wpis podkreślający fakt, że warto patrzyć na otaczający nas świat nie tylko przez pryzmat tego co jest jasne i oczywiste. Pilcza stanowi przykład na to, że zwykła rodzinna niedzielna wycieczka może przy okazji stać się ciekawa dla pasjonata skamieniałości czy minerałów, mimo że wybrane miejsce może być atrakcyjne przede wszystkim z całkiem innych powodów (np. z uwagi na bogatą historię). Wystarczy tylko uruchomić swój geologiczny szósty zmysł. Inna sprawa, że akurat obiekty historyczne takie jak m.in. zamki, twierdze, pałace zwykle odzwierciedlają to, co dany region ma geologicznie do zaoferowania; zbudowane są ze skał występujących na danym terenie. Pamiętacie naszą wycieczkę na Zamek Królewski w Chęcinach i różankę? Jeśli nie, to polecam również tę relację 🙂

Relacja: Tomasz Zyguła
Uzupełnienia: Piotr Zając
realgarblog.com

 

1 myśl w temacie “TEREN: ZAMEK PILCZA – Małe skarby w starych murach

  1. Piękna relacja i bystry obserwator 😉 Bardzo ciekawe te informacje, między innymi o krzemieniach. Wychodzi na to, że te występujące równocześnie z wapieniem mają zawsze genezę organiczną – dobrze wiedzieć. To potwierdza moje obserwacje z kamieniołomu w Minodze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *