51 GIEŁDA MINERAŁÓW I BIŻUTERII „SKARBY ZIEMI” Lublin CK UP (11-12.05.2019 r.)

Lubelska giełda minerałów i biżuterii „Skarby Ziemi”, organizowana przez GEOLAB w dniach 11-12.05.2019 r.
Relacja Tymona Kalbarczyka


Plakat 51 Giełdy Minerałów i Biżuterii „Skarby Ziemi”

To od tej giełdy zacząłem moją przygodę z minerałami i obecnie trzymam się niej jak pijany płotu. Niestety jakość prezentowanych minerałów przez ostatnie lata mocno spadła, co się odbiło na ilości osób odwiedzających. Na szczęście targi te powoli powracają do dawnej chwały dzięki kilku nowym wystawcom, ale o tym po kolei.

LOKALIZACJA: 3/5
Centrum Kongresowe UMCS’u to w teorii dobre miejsce do którego łatwo można dojechać i bez większego trudu je znaleźć. Mimo to, nie jest to miejsce idealne głównie za sprawą małej ilości miejsc parkingowych na miasteczku akademickim. Z tego powodu ulica przy której odbywają się targi jest zakorkowana i naprawdę ciężko zaparkować samochód. Dodatkowo, sale w Centrum Kongresowym bywają słabo oświetlone. Szczególnie traci na tym ostatnia sala, gdzie prezentowane są najciekawsze minerały (w tym te radioaktywne). Warto więc zaopatrzyć się we własną lampę UV wybierając się na lubelską giełdę.

Budynek w którym od lat odbywa się giełda


Jak widać, cała ulica stałą się parkingiem. Jeszcze gorzej było w miasteczku akademickim…

CENA ZA WSTĘP: 3.5/5
8 zł za wstęp to nie jest wygórowana cena. Dodatkowo dla młodzieży szkolnej i studentów jest zniżka do 6 zł, a dla emerytów do ledwo 3 zł. Klasycznie dzieci do lat 6 – wstęp wolny. Najlepsze jednak jest coś, co dostajemy razem z biletem, można powiedzieć w gratisie. Jest to los, dzięki któremu bierzemy udział w loterii. Tym razem do wygrania była biżuteria, sam jednak nie zgłębiłem tematu, bo nie wygrałem 😉


O dziwo nie ma aż takiego tłoku. Większość osób zatrzymało się
w pierwszej i drugiej sali. W kolejnych nie było prawie nikogo

OFEROWANE ATRAKCJE: 1,5/5
Ta giełda nigdy nie była zbyt duża i bogata w atrakcje. Słabo to wygląda, ponieważ nawet płukanie złota odbywające się tu prawie co roku nie pojawiło się na tej edycji. Z plusów można dodać małą restaurację w centrum, serwującą dania obiadowe i sałatki. Za ciekawą atrakcję można też uznać dużą wystawę minera… a nie przepraszam… wyrobów cukierniczych. Nie żartuję, pośrodku stolików z minerałami i biżuterią znalazł się wystawca oferujący wyroby cukiernicze. Ładnie pachniały, ale uważam że jeśli GEOLAB będzie dopuszczał więcej tego typu sprzedawców, to giełda minerałów może zmienić się w giełdę towarów wszelakich. Sprzedawca wypieków raczej nic nie szkodzi (a nawet może pomóc w wypadku braku śniadania), ale tylko stanowiąc pojedynczy dodatek do giełdy minerałów.


Sprzedawca oferujący najlepsze okazy. Widziałem jak inni handlarze
podchodzili i zadziwiali się tym co tutaj jest


Jedno z kilku najbardziej interesujących stoisk. Mamy tutaj dowód,
że targi w Lublinie jeszcze nie wymarły

SPRZEDAWCY ORAZ OFEROWANY MATERIAŁ: 3,5/5
Lubelska giełda minerałów nigdy nie była duża, jednak ostatnio można było zauważyć  spadek liczby odwiedzających i wystawców. Na szczęście impreza wstaje z kolan, głównie dzięki kilku nowym sprzedawcom. Ogólnie giełdę stanowi około 10-15 sprzedawców minerałów i wielu stoisk z biżuterią. Znalazło się nawet wyżej wymienione stoisko cukrownicze i firma oferująca analizę biologiczną starości ciała (czy coś takiego). Minerały są różne i zdarzają się prawdziwe perełki, m.in. olbrzymi naturalny cytryn, fluoryty z Namibii, minerały radioaktywne, surowe aleksandryty, cały stolik wysokiej jakości oszlifowanych opali, rubinów i szafirów czy stoisko z blendami cynkowymi. Niestety na giełdzie pustki jeśli chodzi o minerały z polski – kilka okazów wyżej wymienionej blendy, kilka okazów ze Strzegomia i niewiele więcej. Na minus także działanie okolicznych kupców, którzy zbierają się pod drzwiami najprawdopodobniej jeszcze przed otwarciem i czyszczą giełdę z tych ciekawszych okazów (i bardziej opłacalnych) okazów, np. wiwianitu z Krymu.

Oczywiście nie obędzie się bez biżuterii…

…więcej biżuterii i mineralne koraliki dla miłośników domowych robótek ręcznych.
Po prawej: stoisko z fluorytem i innymi cudami. Każdy okaz zasługiwał na sfotografowanie, ale nie miałem tyle czasu 🙁


Muszle z całego świata

Cudowne (cena mniej cudowna) regularne kryształy pirytu z Hiszpanii
Poch.: Navajún, La Rioja, Hiszpania


Piękne okazy blendy cynkowej w bardzo atrakcyjnych cenach
Poch.: Olkusz, Małopolskie, Polska


Zbliżenie na blendę cynkową poch. z Olkusza


Cytryn
Poch.: Minas Gerais, Brazylia


Resztki wiwianitu, które oparły się grubym
rybom czyszczącym stoiska zaraz po otwarciu

Poch.: Półwysep Kerczeński, Krym

Oczywiście kilku gości z kosmosu…


Najprawdziwszy skarb tej giełdy, czyli naturalny Cytryn o bardzo głębokiej barwie
i dobrej czystości. Niestety nie spytałem skąd pochodzi

Kwarc – diament herkimer
Poch.: Herkimer, Nowy Jork, USA
Po prawej: Morion ze Strzegomia


Paragenezy minerałów strzegomskich: kryształy
mikroklinu pokrytego chlorytem i kilkoma morionami


Fluoryty z Namibii


Kalcyt i dolomit
Zgodnie z informacją od sprzedającego poch. z Gór Świętokrzyskich
(PZ: wygląda na typowy okaz z Siewierza)


Agat w porfirze kwarcowym
Poch.: Nowy Kościół, Dolnośląskie, Polska


Baryt z markasytem
Poch.: Lubin, Dolnośląskie, Polska


Bębniaki krzemienia pasiastego 


Sferosyderyt ilasty wypełniony kalcytem
Poch.: Gnaszyn, Częstochowa, Śląskie, Polska


Kwarce z Brazylii


Szczotka kwarcowa
Poch.: Rumunia
Kolejny tegoroczny zakup


Amonit
Poch.: Polska (PZ: czyżby Łuków?)


Bardzo ładne i duże marokańskie geody kwarcowe
Poch.: Bu Craa, Laâyoune, Maroko


Duże kryształy szpatu Islandzkiego (kalcyt) z Islandii


Diamenty z RPA


Całkiem spory Aleksandryt z Rosji


Kwarc z galeną i pirytem
Poch.: Rumunia (PZ. Kop. Baia Sprie? czy może Madan, Bułgaria?)


Pirytowe słońca z pięknym złotym połyskiem
Poch.: Sparta, Randolph, Illinois, USA


Siarka z kalcytem
Poch.: Machów, Tarnobrzeg, Podkarpackie, Polska


Świeczniki gipsowe


Jeden z zakupionych skarbów, czyli fluoryt z Namibii


Mój tegoroczny nabytek, czyli blenda cynkowa.
Sfaleryt z wurcytem, galeną i niewielką ilością markasytu

Relacja i fotografie: Tymon Kalbarczyk
Uzupełnienia i wpis: Piotr Zając
realgarblog.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *