Nomenklatura minerałów to istny… chaos.
Mineralogia to nauka starsza niż chemia, jednak bywa traktowana nieco „po macoszemu”. Tymczasem, tak jak chemia ma swoją komisję IUPAC, tak stowarzyszenie IMA (International Mineralogical Association) dokładnie i precyzyjnie podaje zasady nazewnictwa, a i systematyki. Zasady te uformowali Nickel i Mandarino, już w 1978 roku (a więc prawie 50 lat temu!). Najważniejsza z nich to zachowanie oryginalności pisowni rdzenia. Elementem nazw gatunkowych są niekiedy przyrostki (tzw. modyfikator Levinsona) – wprowadzone już w 1966 roku, następnie modyfikowane m.in. przez Passaglię i Gottardi’ego w 1973 i później Bayliss’a i Levinsona w 1988 r. Ba, istnieje nawet oficjalna lista skrótów nazw minerałów (Warr 2021). Jak widać, mineralogia to nauka żywa, zmieniająca się, a to wszystko w celu porządkowania, które ma także za zadanie ułatwienie porównywania gatunków minerałów, szczególnie w obrębie ich grup (np. analogi). Tymczasem, zarówno w literaturze naukowej, popularnonaukowej, jak i szeroko pojętym internecie notorycznie spotykamy się z błędnymi określeniami, nierzadko ignorującymi w/w zasady.
Choć istnieje w historii polskiej mineralogii „kilka” prób ustalenia tzw. polskiego nazewnictwa minerałów, trudno doszukiwać się tam sensu i konsekwencji (albo np. poprawnej transliteracji greki)… Szczególnie irytujące są próby spolszczania nazw, na siłę, przy złamaniu w/w zasad. Można to podsumować pytaniami: czy piszemy Escherichia coli, czy też Eszerichia koli? Dlaczego w niektórych przypadkach stosuje się w nazewnictwie naukowym oryginalną łacinę i grekę, a tutaj miałoby być inaczej?
Jak zatem poprawnie nazywać minerały?
Poza dosłownie kilkoma przykładami faktycznie sprawiającymi trudność – np. ang. carbonatecyanotrichite (najlepiej tłumaczony na carbonatumcyanotrichit) – sprawa jest dość prosta. Oto kilka przykładów:
-
- goethyt (nie „getyt”) – bo idąc za zasadą zachowania oryginalności rdzenia, adresujemy Johanna Wolfganga van GOETHEgo, a nie „GETE”go;
- cristobalit (nie „krystobalit”) – wszak w hiszpańskim litera „k” praktycznie w ogóle nie występuje;
- cordieryt (nie „kordieryt„) – bo nazwisko oryginalne to Cordier (a nie „Kordier”);
- thoryt (nie „toryt”), gdyż wg zasad transliteracji greki literę THeta zapisuje się jako…th;
- jeremejewit – bo zasady transliteracji (a i transkrypcji) jęz. rosyjskiego także są znane i łatwo dostępne dla każdego;
- giuşcăit – bo chyba szanujemy Rumunów 😉
- kenorożdestwenskajait-(Zn) – to ~najbardziej skomplikowana nazwa minerału (przynajmniej na chwilę obecną; „keno” = wakans elektronowy; „-(Zn)” to modyfikator Levinsona);
- iwaniukit-Cu – zaraz zaraz, to jak to w końcu jest, z nawiasami czy bez?! Spokojnie – nawiasy używamy tylko wtedy gdy dany pierwiastek tworzy sieć krystaliczną a nie – jak tutaj – rezyduje w jej lukach.

Pójdźmy jeszcze w drugą stronę…
Czy IMA jest nieomylna? Oczywiście, że nie. Taki np. cristobalit w zasadzie powinien być zapisywany jako cristóbalit; poprawne nazwy to także skłodowskit, polkowicyt i morozewiczyt, nie zaś „sklodowskit”, „polkovicyt” i „morozeviczyt”; a także piławit-(Y) (nie zaś „pilawit-(Y)”). Cóż, nikt nie jest nieomylny…
Łukasz Kruszewski
Dostosowanie i publikacja na blogu: Piotr Zając
realgarblog.com

Na fotografii głównej, tzw. „obrazku wyróżniającym” pseudomorfozy goethytu po pirycie z kopalni Zalas. Agregaty wielkości około 2 mm. Kol. P. Zając



