WYPRAWY TERENOWE W LATACH 2018-19 cz. 1

Zapraszam na kolejny wpis o naszych wyprawach terenowych. Rok 2019 powoli dobiega końca, a ja wyskakuję z wyprawami prawie dwa lata do tyłu…cóż trochę się tego nazbierało przez tak długi czas. Będą lokalizacje z dobrymi okazami, inne warte tylko zobaczenia, ale na pewno będzie różnorodnie, kolorowo i jak zwykle bardzo ciekawie  🙂
Relacja Piotra Zająca

KOPALNIA KAMIENIA WAPIENNEGO KOWALA 
Świętokrzyskie, Polska

Zacznijmy od czegoś większego, chociaż w tym wypadku jedynie muśniętego przez nas tematu.

Zakład Górniczy Kowala to lokalizacja dobrze znana kolekcjonerom…

.

przede wszystkim za sprawą spirytyzowanej fauny oraz konkrecji pirytowych występujących w obrębie ciemnych, bitumicznych margli famenu (dewon).
Jeżeli zdarzy wam się trafić na przykład na giełdzie, na spirytyzowanego goniatyta czy łodzika z polskiej lokalizacji, to jest duże prawdopodobieństwo, że pochodzi on własnie z Kowali. Skamieniałości z tej lokalizacji są dość charakterystyczne; odznaczają się wyglądem kontrastując na tle ciemnoszarych margli.


Przykładowy okaz – spirytyzowany łodzik z Kowali.
Coll. Ania Andruchowicz, ex. coll. Tomasz Zyguła

Skamieniałości i siarczki to jednak nie wszystko, bo w Kowali występują też znaczne ilości kalcytu. W internecie znaleźć można sporo fotografii całych szczotek tzw. „psich zębów” (charakterystycznych, ostro zakończonych skalenoedrów), więc byliśmy nastawieni że uda nam się trafić na takie lub podobne okazy. Udało się, ale na taki ogrom tego minerału nie byliśmy gotowi…
„Psie zęby” nie wyczerpują tematu kalcytu z tej lokalizacji, bo znane są również kryształy idealnie czyste, można powiedzieć prawie jubilerskie, a także okazy zróżnicowane pod kątem wykształcenia czy barw (różowe, białe a nawet błękitne).

Spirytyzowanymi skamieniałościami na pewno bym nie pogardził, ale do Kowali schodziłem przede wszystkim z myślą o ładnych konkrecjach pirytowych których brakuje mi w kolekcji. Pierwsze jednak co rzuciło mi się w oczy to ogrom odkrywki (kopalnia mierząc z W na E ma przeszło kilometr długości), a zaraz potem pierwsze słabej jakości szczotki kalcytowe… i dalej już poszło!


Jeden z pierwszych kalcytów. Na tym etapie entuzjazm wzrósł…
już wiedzieliśmy że nie idziemy na darmo

Selfie z marglem pokrytym iryzującymi minerałami na powierzchni (siarczki i/lub tlenki i wodorotlenki żelaza)


Monokryształ kalcytu. Lekko rdzawa barwa jest wynikiem domieszek związków żelaza i obecna jest tylko na powierzchni kryształu


Drobne siarczki na powierzchni białego kryształu kalcytu. Okaz gdzieś zaginął w akcji ale po zdjęciu podejrzewam chalkopiryt


Spokojnie. Mam okazy

Na tym etapie plecaki zaczęły się już wypełniać, a wraz z powolnym schodzeniem po poziomach niemiłosiernie wzrastała ich waga. Dodam tylko, że słońce tego dnia prażyło niemiłosiernie

Co chwila wpadaliśmy w zachwyt by za moment znów pozytywnie się zaskoczyć

.

Poniżej niektóre ze znalezionych kalcytów. Po zdjęciach widać że było obficie; raz po raz trafialiśmy na dobry okaz no i oczywiście było rozmyślanie: brać czy nie. Szkoda tylko, że bez odpowiedniego sprzętu ciężko w całości i bez spękań wydobyć co większe okazy. Do Kowali to najlepiej byłoby się wybrać z agregatem i przecinarką do kamienia, wtedy to byłyby dopiero efekty!


Niektóre z żył kalcytowych wykazują lekko różową barwę


Lekko iryzujące, powierzchniowe mieszaniny tlenków i wodorotlenków żelaza czyli tzw. „turgit”


„Psie zęby”. Do takiego pyska strach zbliżyć rękę 🙂


Jeden z najciekawszych okazów z tego wypadu. Poniżej również mała sesja po zmniejszeniu i oczyszczeniu. Okaz był już prezentowany przy okazji wpisu o nowych okazach w 2018 roku


Jeden z najpiękniejszych okazów

Idealnie czysty kryształ znaleziony przez Tomka. Powyższe zdjęcie niestety mało wyraźne z uwagi na zbyt dużą ilość światła przechodzącego przez kryształ. Poniżej jeden z tych okazów (było ich kilka), już w nieco lepszym świetle.


Negatywy kryształów kalcytu


Struktury dna

Kowala najpierw nas zaczarowała kalcytem a potem zwyciężyła

.

 

Po kilku godzinach grzebania i wypełnieniu plecaków okazało się, że nie mamy sił by dobrać się do strefy ze spirytyzowaną fauną. Przez upał i zmęczenie nikt nie miał chęci iść dalej i nie pozostało nic innego jak się wycofać. Okazy przywieźliśmy zacne ale pozostał żal po nieskończonej wyprawie. Trzymamy się jednak za słowo, że to nie koniec naszych przygód z tą lokalizacją.


Widok z kopalni na Zamek w Chęcinach


KORYTNICA
Świętokrzyskie, Polska

Pola we wsi Korytnica są magiczne!

.

 

Ciężko wytłumaczyć osobie niewtajemniczonej w temat, że są gdzieś w Polsce pola orne po których można spacerować i zbierać muszle morskich mięczaków sprzed 15 mln lat. Brzmi dość niewiarygodnie, ale taka jest rzeczywistość. Około 24 kilometry na południe od Kielc, w miejscowości Korytnica z łatwością można pozyskać duże ilości mioceńskich skamieniałości. Poprzez pozyskiwanie nie mam na myśli pracy łopatą czy młotkiem, a raczej luźne schylanie się po „muszelki” w sielskich i idyllicznych klimatach podkieleckiej wsi.

Korytnickie pola

Skąd skamieniałości na korytnickich polach? Pojawiają się one tam za sprawą płytko zalegających iłów korytnickich z których przez zwietrzelinę wydostają się na powierzchnię pól uprawnych przy okazji orki i procesów glebotwórczych.
Ilość i zróżnicowanie skamieniałości jest zdumiewająca; przez wiele lat penetracji iłów korytnickich udokumentowano faunę mięczaków liczącą ponad 800 gatunków ślimaków, 200 gatunków małżów oraz łódkonogi, głowonogi i koralowce.


Mała próbka zbiorów z Korytnicy

Na korytnickie pola przyjechaliśmy raczej z myślą by zobaczyć to miejsce po latach (ostatnio byłem tu 7 lat temu), a wyjątkowo nie celem wzbogacania kolekcji. Najlepszym okresem do pozyskiwania skamieniałości w Korytnicy jest późna jesień (by nie niszczyć zasiewów na polach), a że my wybraliśmy się w okresie wiosennym, trzeba było zadowolić się krótkim, ale za to bardzo przyjemnym spacerem.

Ale, ale…tym razem na skamieniałościach się nie skończyło bo w okolicy udało nam się znaleźć również sporo krzemienia pasiastego

.

Wyjeżdżając z Korytnicy naszą uwagę zwróciło jeszcze jedno z pól, na którym zauważyliśmy sporo „kamieni”. Kolekcjonerski instynkt nas nie zawiódł i opłacało się zatrzymać w tym miejscu samochód – materiał na polu stanowił w większości krzemień pasiasty. Nie jakieś tam super buły (jak chociażby z Śródborza), ułomki ale dochodzące do kilkunastu cm i to w sporych ilościach. Każdy zebrał spory worek więc Korytnica sprawiła nam nieoczekiwany prezent. Takie przypadkowe znaleziska powodują najwięcej radości!


Krzemienie na dłoni 🙂


Zbiór po kilkunastu minutach szukania

Najciekawszy z krzemieni znalezionych podczas tego wypadu. Zdjęcia nie oddają ale okaz ma świetną, niebieską barwę. Pierwszy raz spotkałem się z krzemieniem o takim kolorze. Coll. Karol Parkita


hmmm mszywioły?


Skamieniałość typu dwa pośladki. Wolna identyfikacja 🙂


GACKI
Świętokrzyskie, Polska

Wybierając się w okolice Kielc, zrobiliśmy sobie przystanek na południe od Pińczowa, w Gackach. Lokalizacja znana nam jest od lat więc postanowiliśmy zobaczyć jak się obecnie miewa.

A na ścianie gładź gipsowa z Doliny Nidy… 

.

 

Nawet jeśli na razie Gacki nic Wam nie mówią, to na pewno po lekturze tego wpisu skojarzycie je z pewnymi znanymi produktami branży budowlanej. W pobliżu działa bowiem Kopalnia Gipsu Leszcze oraz Zakład Dolina Nidy, skąd na półki marketów budowlanych trafiają produkty gipsowe na cały Kraj. Do Gacek nie przyjechaliśmy jednak wchodzić na czynną odkrywkę (wyjątkowo), a zobaczyć pozostałości po zrekultywowanej kopalni gipsu „Gacki”, (zakończona eksploatacja w 1985 roku), czyli m.in. zalane wodą wyrobiska oraz fragment ściany eksploatacyjnej o długości 350 m z widocznym pełnym profilem serii gipsowej.


Działający Zakład, widok z Gacek

Wjeżdżając na teren dawnej kopalni (na N od miejscowości Leszcze, na lewo przez skrzyżowanie w Gacki-Osiedle (dokładnie na przeciwko wcześniej wspomnianych Zakładów) zobaczymy niewielkie, około 12 metrowe wzniesienie w którym odsłaniają się skały gipsowe badenu. W obrębie utworów gipsowych widoczny jest uskok o przebiegu NE-SW, w którego skrzydle wiszącym odsłania się część spągowa profilu serii gipsowej, tzw. gipsy szklicowe oraz utwory podgipsowe (crfop.gdos.gov.pl). Wielkie kryształy gipsu robią wrażenie – są pięknie wyeksponowane oraz z uwagi na swoje rozmiary, można powiedzieć że wręcz widowiskowe.


Widok na kryształy gipsu


Gips i Karol do skali

Tym razem padło na sesję zdjęciową przy gipsach. Młotki się nie przydały z uwagi na ochronę miejsca; odsłonięcie stanowi bowiem pomnik przyrody nieożywionej.

Kilka ujęć gipsowych kryształów

Pokaźne gipsy szklicowe to jednak nie wszystko, bo będąc na miejscu warto również zwrócić uwagę na zalany dawny kamieniołom (z wcześniej wspomnianą ścianą) czy jaskinię „Nad Stawem”. O tym jednak planuję jeszcze kiedyś się rozpisać przy okazji obszerniejszego tekstu.


ŁOM KARMELITÓW 
Małopolskie, Polska


Łom karmelicki. Widok na wschodnią stronę odkrywki

Łom karmelicki to miejsce świetnie znane studentom kierunku Górnictwo i Geologia na Akademii Górniczo-Hutniczej. Za moich studenckich czasów lokalizacja stanowiła wstęp do tzw. podkrakowskich praktyk, gdzie stawialiśmy swoje pierwsze kroki w terenie. Łomik jest zlokalizowany na północny wschód od Krzeszowic, w rejonie wsi Dębnik i warto go odwiedzić chociażby z uwagi na ciekawe formacje skalne i bogaty rys historyczny.


Łom karmelicki. Widok na zachodnią stronę odkrywki

O marmurze który marmurem nie jest

.

 

Nie można mówić o łomie karmelitów nie wspominając o „marmurze” dębnickim. W tym wypadku marmur powinno się pisać z cudzysłowem, ponieważ z petrograficznego punktu widzenia jest to tak naprawdę wapień, określany marmurem ze względu na jego ozdobny charakter. Nie jest to jednak powszechnie uznawany błąd, a raczej przymrużenie oka z uwagi na historyczne stosowanie tej nazwy – wapień dębnicki przez wieki zwany był marmurem, więc nie ma się to co dziwić nad określaniem skały osadowej jakby była metamorficzną.


„Marmur” dębnicki poprzecinany kalcytowymi żyłkami

„Marmur” dębnicki stanowi osad środkowo-dewoński (żywet) i razem z dolomitem ze Zbrzy tworzą grupę najstarszych skał rejonu krzeszowickiego. „Marmur” odznacza się wyjątkową czarną barwą oraz zdolnością do osiągania pięknego czarnego, matowego, a zarazem „ciepłego” połysku na wypolerowanej powierzchni. Czerń skały wynika z obecności rozproszonego, bardzo drobnoziarnistego – i częściowo przetworzonego na siarkowodór – pirytu. Na ciemnych odcieniach się jednak nie kończy bo posiada ona szereg odmian kolorystycznych, ujawniających się na wygładzonej powierzchni: od barwy czarnej, przez nieco jaśniejsze aż do popielatej. Kolorystyczne zróżnicowanie „marmuru” dębnickiego jest związane głównie z obecnością tzw. „struktury bulastej, gruzłowatej lub falistej, powstałej w czasie wczesnej diagenezy w wyniku selektywnej lityfikacji i częściowego rozproszenia węglanu wapnia pod wpływem ciśnienia wyżejległych osadów (Rajchel 2005 po Bednarczyk & Hoffmann 1989).

Pierwsze wzmianki o eksploatacji „marmuru” dębnickiego pochodzą z XV wieku. Natknął się na nie w roku 1415 Mikołaj Klauskezinger, poszukujący kruszców ołowiu. Wspominał o nich w „Commentariolus de Sarmatia” (1442 r.) norymberski historyk Hartman Schaedel (Górecki, Sermet 2007). Przez wieki z tej niezwykle popularnej skały wykonywano m.in. portale, posadzki, stelle, tablice pamiątkowe i epitafijne, schody, a nawet całe ołtarze, chrzcielnice czy trumny i sarkofagi. Nie ma chyba w Krakowie kościoła czy klasztoru pozbawionego elementów wystroju z tego marmuru, a im starszy obiekt tym więcej zastosowań (Rajchel 2005). „Marmur” dębnicki możemy podziwiać  np. w Katedrze Wawelskiej i Kościele Mariackim w Krakowie, Klasztorze w Czernej, na Jasnej Górze w Częstochowie czy w Zamku Królewskim w Warszawie. Po za granicami Kraju odnajdziemy go chociażby w Katedrze św. Stefana w Wiedniu (ołtarz), w Salzburgu, Frankfurcie nad Menem, Kijowie czy Lwowie.

Jeszcze przed stu laty w rejonie Dębnika znajdowało się kilka kamieniołomów tej popularnej skały: „Łom karmelicki (Karmelicka Góra)”, „Siwa Góra”, „Czarna”, „Cekierowa Góra”, „Marmury Lochowe” oraz niewielki, wysunięty ku północnemu zachodowi, leżący przy drodze do Paczółtowic „Łom Tumidalskiego”. Najnowszy z kamieniołomów, „Nowy Dębnik” zakończył eksploatację pod koniec ubiegłego stulecia.


„Marmur” dębnicki z widocznymi śladami eksploatacji metodą „na klina”.
Powyżej strefa z terra rosą

Do łomu karmelickiego zdarza mi się czasem wpaść z uwagi na sentyment do tego miejsca. Zwyczajnie lubię ten kamieniołom, miło się na niego patrzy –  jest malowniczy i przyjemny dla oka. Ponad to, marzy mi się ładny okaz kalcytu z tego kultowego miejsca.

Terra rosa – luźny, rdzawo-czerwony osad będący produktem wietrzenia skał węglanowych. Zbudowany jest głównie z minerałów ilastych oraz wodorotlenków i tlenków żelaza

W górnych partiach zachodniej ściany kamieniołomu obecna jest strefa paleokrasu – studnie, pęknięcia i szczeliny w dębnickich „marmurach” wypełnione są przez rdzawo-czerwony materiał typu „terra rosa”. Jest to produktu wietrzenia skał węglanowych, jakie miało miejsce w permie, triasie i jurze dolnej (254-175 mln lat temu)(Słomka, et al 2006).

„Marmur” dębnicki z widoczną strukturą bulastą 

Kalcyt na powierzchni „marmuru”


Żyłka kalcytu wypreparowana z wapienia


Próbki kalcytu znalezione we wschodniej części kamieniołomu. Okazy nie są wybitne ale mimo to polecam przybliżyć sobie zdjęcie na drobnych kryształach

Ankeryt?


„Marmur dębnicki” pokryty drobnymi kryształami kalcytu. Wielkość: 5.cm


Zbliźniaczone skalenoedry kalcytu

We wschodniej części kamieniołomu czarne wapienie przechodzą w odmiany bardziej atrakcyjne kolorystycznie. Zielone, beżowo-zielone, a nawet różowe czy plamiście białe wapienie tej części łomu zwane są lochowymi. Ich nazwa pochodzi od lochów, czyli szybików bądź sztolni którymi były wydobywane.

Wapienie lochowe

Wapienie lochowe (zwane również „marmurami” lochowymi i dołowymi) zawdzięczają swoją barwę gorącym, mocno zmineralizowanym roztworom, które oddziałując na skały otaczające powodowały ich przeobrażenie. Roztwory te towarzyszyły lakkolitowej intruzji porfiru (riolit) o miąższości paruset metrów i ponad trzy kilometrowej średnicy, zlokalizowanej w głębokim podłożu, wraz z towarzyszącymi jej apofizami (Rajchel 2005).

Wapień lochowy o lekko zielonej barwie

Północno-wschodnia ściana kamieniołomu

W „marmurach” dębnickich występuje szereg skamieniałości. Do najliczniejszych należy zaliczyć gałązkowate stułbiopławy Amphipora sp. lokalnie tworzące większe kolonijne nagromadzenia oraz bulaste, warstewkowo-koncentrycznie narastające kolonie Stromatopora sp. Rzadszymi skamieniałościami w wapieniach dębnickich są szkielety koralowców, fragmenty liliowców, ramienionogów i ślimaków, a nawet łodzików i ryb pancernych (Rajchel 2005).

Kolonijne nagromadzenia Amphipora sp. w dębnickich „marmurach” – in situ

Kolonijne nagromadzenia Amphipora sp. w dębnickich „marmurach”

To tyle jeśli chodzi o opis wypraw terenowych do karmelickiego łomu. Wyszło tego trochę więcej niż zakładałem, ale nie sposób w kilku zdaniach zamknąć tak wyjątkową geoturystycznie lokalizację. Tekst zapisuję jako początek do znacznie obszerniejszego wpisu w przyszłości; przysiądę do niego po zapoznaniu się z wszystkimi lokalizacjami w rejonie 🙂 .


Ciężki sprzęt pozostawiony bez opieki


Wrześniowa idylla na najwyższym z poziomów karmelickiego łomu


ŁOM SIWA GÓRA
Małopolskie, Polska

Kolejny z lokalnych łomików, zlokalizowany w południowej części przysiółka (przy pętli autobusowej). Jak podaje literatura jest to najstarszy z dębnickich kamieniołomów (Wardzyński 2014). Niestety od początku XX wieku był stopniowo zasypywany, przez co obecnie pozostały po nim jedynie fragmenty ściany południowej.
Ciekawostka geoturystyczna, która została odpowiednio zagospodarowana. Przed wejściem postawiono tablicę informacyjną z historią wsi, ławeczki i stół oraz replikę zegara słonecznego, tzw. „kompasu”, który pierwotnie umieszczono w Dębniku po wizytacji Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1787 roku.


Tablica informacyjna przed wejściem do dawnego kamieniołomu Siwa Góra

Replika „kompasu” wykonanego z dębnickiego „marmuru”

Widok na pozostałości łomu Siwa Góra


Tuf filipowicki w pobliżu wejścia do Siwej Góry


KOPALNIA DOLOMITU DUBIE 
Małopolskie, Polska

Dubie miałem zostawić na osobny wpis z uwagi na ogromny potencjał lokalizacji i możliwość poważniejszego rozpisania się w temacie. Ostatecznie jednak tekst przedstawię jako wpis terenowy – z czterech wypadów do tej kopalni, tylko ten przedstawiony poniżej obfitował w dobre okazy.


Przed wejściem trzeba mieć fotkę


Widok na odkrywkę od południowej strony

Marmury, dolomity, co jeszcze?

.

 

Kamieniołom, a właściwie Kopalnia dolomitu zlokalizowana jest na wschodnim stoku Łysej Góry (419 m n.p.m.) w miejscowości Dubie. Eksploatowany jest tutaj wcześniej już przeze mnie wspomniany dolomit ze Zbrzy, czyli środkowo-dewońska (żywet), drobnokrystaliczna, silnie bitumiczna skała o ciemnej barwie. Dolomit to jednak nie wszystko, ponieważ w jego obrębie lokalnie odsłaniają się również niewielkie żyłki porfirowe, andezytowe i trachitowe.
Kamieniołom w Dubiu jest wyrobiskiem o charakterze stokowym, wielopoziomowym o wymiarach rzędu 500X400 m i wysokości ścian ponad 100 m (Radwanek-Bąk, et al. 2009).

Do Dubia nie przyjechaliśmy wyłącznie podziwiać okazałe wyrobisko i zapoznawać się z geologią regionu. Naszym celem prócz zebrania materiałów do niniejszego wpisu były również ciekawe minerały tu występujące. Jak podaje źródło*, możemy tutaj natrafić na: serpentyny (lizardyt, chryzotyl), brucyt, peryklaz, magnezyt, kalcyt, dolomit oraz rzadkości mineralogiczne jak np.: żelazisty sepiolit. W płytkach cienkich skał z Dubia rozpoznano również spinele, andradyty, megnetyt czy syderyt.


Tablica geoturystyczna po południowej stronie wyrobiska

Podobnie jak w we wschodniej części łomu karmelitów, tak samo i w Dubiu wyraźnie zaznaczył się wpływ lakkolitowej intruzji porfirowej na tutejsze skały. Na kontakcie, w wyniku metamorfizmu termicznego przy doprowadzeniu krzemionki minerały ilaste zostały przeobrażone w zielone serpentyny z grupy lizardytu oraz jasnozielone chryzotyle.

Zaburzenia warstw w dolnej części kamieniołomu

Marmur brucytowy

Lizardyt jest minerałem z gromady krzemianów należącym do grupy serpentynów. W Dubiu jest on najczęściej związany z brekcjami, gdzie spoiwo ilaste w wyniku procesów termicznych zastąpione zostało przez minerały serpentynowe. L. tworzy masywne, zbite skupienia o zielnej lub brązowej barwie. Posiada tłusty połysk, niewielką twardość rzędu 2,5 w skali Mohsa oraz gęstość 2,44–2,62 g/cm³.
Okazy z Dubia (szczególnie brekcje o atrakcyjnych barwach), w postaci polerowanych zgładów stanowią ceniony materiał kolekcjonerski.

Podstawowy cel naszej wyprawy – lizardyt

Podczas tej wyprawy udało się zebrać spore ilości ładnych okazów do kolekcji. Znakomita większość z przywiezionych próbek brekcji trafiła na cięcie i na razie czekają na swoją kolej do poleru. Jak już zostaną ukończone to pochwalę się fotografiami w aktualizacji wpisu.

No i to jest to!

Na całe szczęście minerały grupy serpentynu to nie jedyny pozytywny aspekt który nas spotkał tego dnia. Wpadł nam bowiem w ręce potężny blok dolomitu (skała) z licznymi pustkami wypełnionymi przez dolomit (minerał) o intensywnie czerwonej barwie. Dodatkowym atutem był fakt, że w niektórych pustkach, na kryształach dolomitu tkwiły ładnie wykształcone romboedryczne kryształy kalcytu o przyjemnej, kontrastowej w stosunku do dolomitu barwie.


Z tego jednego bloku uzyskaliśmy wiele świetnych okazów


Trochę natłuczonego gruzu


Środkowo-dewońska skała dolomitowa z pustkami wypełnionymi przed dolomit i kalcyt. Wściekle różowe paznokcie świetnie komponują się z dolomitem


Zbliżenie na kryształy kalcytu

Poniżej zamieszczam kilka fotografii co ciekawszego „gruzu” z tego miejsca. Były robione w różnych miejscach kopalni, dlatego też widoczne są na nich różnice w oświetleniu.
Przywiezione tego dnia okazy zasiliły nasze kolekcje o materiał z Dubia jakiego wcześniej nam brakowało. Nie jest to jednak koniec tematu, bo z czasem liczę na zdobycie pełnego asortymentu minerałów z tej lokalizacji 🙂


CDN.

* Łodziński M., 1998 – Ciekawe miejsca: Dubie. Otoczak nr 1 (13), s. 3–5

Autor wpisu: Piotr Zając
Towarzysze przygód: Mariola Zając, Ania Andruchowicz,
Tomasz Zyguła i Karol Parkita
realgarblog.com

Literatura:

    • Rajchel J., 2005. Spojrzenie geologa. Wyd. II. Uczelniane Wydawnictwa Naukowo-Dydaktyczne AGH, Kraków
    • Słomka T., et al., 2006. Katalog obiektów geoturystycznych w Polsce. AGH, Kraków
    • Górecki J., Sermet E., 2007. Przeszłość i przyszłość Łomu Karmelickiego w Dębniku. WUG: bezpieczeństwo pracy i ochrona środowiska w górnictwie, 20-21
    • Wardzyński M., 2014. Marmur i kamień w zespole eremu kamedułów w Pożajściu: analiza historyczno-materiałoznawcza i problematyka artystyczna. Pažaislio vienuolyno 350 metų istorija, 197-268
    • Radwanek-Bąk, B., et al., 2009. Georóżnorodność i atrakcje geoturystyczne województwa małopolskiego. Wydawnictwo Kartograficzne „Compass”, Kraków
    • Łodziński M., 1998 – Ciekawe miejsca: Dubie. Otoczak nr 1 (13), s. 3–5
    • crfop.gdos.gov.pl

4 myśli w temacie “WYPRAWY TERENOWE W LATACH 2018-19 cz. 1

    • Jedyne słuszne postępowanie to próbować zdobyć legalne wejście. Oczywiście można też inaczej, ale to na własną odpowiedzialność i niekoniecznie chciałbym polecać takie działania 🙂

        • W jednych miejscach wydają w innych nie. Myślę, że rolą bloga nie jest jednak kwestia jak gdzie się dostać. Czasem do zakładów ludzie wchodzą za pozwoleniem prywatnie, inni z uczelni, jeszcze inni mając znajomych. Tak samo z miejscówkami prywatnymi. Często miejsca odwiedzane kilka lat temu były dostępne, dziś są zamknięte lub widnieją ostrzeżenia. Nie monitorujemy tego, nie miało by to sensu w skali całego kraju i jest to informacja zmienna. Blog skupia się raczej na informacjach stałych czyli występowaniu skał, minerałów, relacjach z wyjazdów już dokonanych, do których można było się dostać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *