UHERCE MINERALNE – Czarne złoto na polskiej łące

Spójrzcie tylko na te słoiczki! Ropa, oto najprawdziwsza ropa naftowa, a ja zostaję ropnym baronem… no może z tym baronem to przesadziłem 🙂 Z chęcią za to opowiem skąd ją wziąłem, bo wiąże się to z bardzo ciekawa lokacją w Bieszczadach, gdzie ropa naftowa sama z siebie wypływa na powierzchnię.
Tekst Tymona Kalbarczyka

Wycieki naturalnych bitumenów na powierzchnię nie są szczególnie rzadkie. Niemal każdy słyszał o jeziorze asfaltowym w Trynidadzie czy wypływach asfaltu z ropą na brzegach morza martwego. Mało kto jednak wie, że ropne źródliska są dość częste również na terytorium naszego Kraju, a konkretniej w Karpatach fliszowych.

Historia wydobycia ropy w Uhercach Mineralnych

 

 

Zanim przedstawię zarys historyczny pragnę zastrzec, że część przedstawionych informacji może być nie do końca zgodna z prawdą, gdyż nie udało mi się zweryfikować wszystkiego. Jeśli ktoś posiada dostęp do wiarygodnych źródeł na temat historii eksploatacji ropy w Uhercach Mineralnych zapraszam do przedstawienia ich w komentarzu.

Poszukiwania ropy naftowej rozpoczęto w Uhercach jeszcze przed 1866 rokiem, czyli najwcześniej w Bieszczadach. Na ropę natrafiono, a konkretniej na jej naturalne wycieki, które musiały być bardzo obfite, gdyż mówiono o nich jako o „źródłach” ropy. W roku 1870 w sąsiedztwie tych wytrysków zbudowano pierwsze szyby naftowe. Były one ręcznie kopanymi szybikami z których ropa była nabierana wiadrami, czyli tak zwanymi kopankami. Na austriackiej mapie wojskowej z lat 1869-1887 w Uhercach zaznaczono cztery (prawdopodobnie) szyby naftowe1


Fragment austriackiej mapie wojskowej

Siedem lat później do Uherc przybył amerykański przemysłowiec Wiliam Shtocker który znacznie zdynamizował wydobycie ropy. Na początku lat 80 XIX w. w Uhercach było już dziewięć szybów głębionych z użyciem wiertnicy. W jednym odwiercie przekroczono głębokość 200 m. Wydobycie ropy wynosiło wtedy ponad 140 ton rocznie, a kopalnia posiadała własną destylarnie. W 1883 roku w kopalni ropy wprowadzono po raz pierwszy w Galicji kanadyjską metodę wiercenia.

Uherce Mineralne. Szyb Mary
Uherce Mineralne. Szyb Mary
Źródło: bialczynski.pl

Ciekawą informacje z tego okresu przedstawia „Gazeta Narodowa”, a konkretniej nr. 102 drukowany we Lwowie z piątku 2 maja 1884 roku:

W ziemi Sanockiej, znanej dotychczas tylko z biedy, coraz to więcej wydobywają skarbów z głębi ziemi. Niedawno donosiły pisma o Polanie pod Ustrzykami, gdzie jak wiadomo, bardzo obficie wydobywa się nafta z ziemi. Od trzech tygodni pokazała się nafta w Uhercach pod Liskiem, we własności p. St. Świeykowskiego w tak znacznej ilości iż formalnie zalewa Uherce, nie można było nastarczyć naczyń do wyłapania ropy. Co najciekawsza, nafta wytryska w Uhercach grubym promieniem, jakby studnia artezyjska i to w nadzwyczaj regularnych odstępach czasu. Co 15 minut wytryska przez niejaki czas słup ropy, dostateczny do napełnienia pięciu beczek – następnie ustaje, aby po kwadransie znowu rozpocząć tę samą czynność. Dziurę 150 metrów głęboką wyświdrowali tutaj amerykańscy robotnicy, sprowadzeni z Kanady, w sześciu dniach!2

W 1896 roku kopalnia liczyła już 18 szybów, lecz niestety potężny pożar pokrzyżował dalsze plany wydobycia i kopalnia nie została nigdy odbudowana. Eksploatację próbowało wskrzesić Angielskie Towarzystwo Finansowe Cansfield et Company głębiąc dwa szyby do głębokości 400 metrów, jednak ich zamiary zostały przerwane przez wybuch II wojny światowej. Nigdy nie powrócono do eksploatacji tutejszego złoża ropy.

Lokalizacja wycieków ropy w Uhercach Mineralnych

 

 

O ropie w Uhercach wiedziałem już na kilka dni przed przyjazdem, co było efektem moich kilkugodzinnych poszukiwaniach. Szczerze mówiąc nie wywiedziałem się dużo i w zlokalizowaniu dokładnego miejsca wycieku ropy pomogły mapy satelitarne udostępniane przez Google. Wycieki układają się bowiem w dość wyraźną ciemną linię, choć te najsilniejsze wypływy znajdują się kilka do kilkunastu metrów od niej.


Zdjęcie wycieków z satelity. Ortofotomapa google

Aby dotrzeć do tych cudów natury należy poruszać się drogą wojewódzką 895 od strony Soliny przez Orelec. Za Orelcem poszukujemy restauracji Diament która posłuży nam za punkt orientacyjny, bowiem pierwsza droga gruntowa odbijająca w lewo za ową restauracją kieruje nas prosto do wycieków ropy. Wystarczy na nią wjechać (nie polecane po deszczu) i poszukać miejsca na zatrzymanie samochodu, tak aby nie tarasować ruchu, ważne aby nie jechać zbyt daleko, gdyż mogą zdarzyć się problemy z zawracaniem. Po zobaczeniu głównej atrakcji warto (szczególnie wiosną lub zimą) jadąc do Uherc bacznie obserwować okolice, gdyż po drodze możemy zaobserwować kolejne wycieki lub ślady po takowych z przeszłości.

Relacja z wizyty przy wyciekach ropy

 

 

Po zajechaniu na miejsce moim oczom ukazał się dość błotnisty fragment drogi, więc dobrze, że zabrałem ze sobą gumowce. Przebrnąłem przez pierwszą przeszkodę i zasięgnąłem informacji u pierwszej napotkanej osoby. Na moje pytanie o ropę otrzymałem bardzo zwięzłą odpowiedź, na jakim terenie jej szukać i jak się tam dostać. Tutaj pojawia się problem bowiem wyciek ropy znajduje się na prywatnej łące, która służy do wypasania koni. Co za tym idzie otoczona jest elektrycznym pastuchem (ogrodzeniem pod napięciem). Ogrodzenie to przed wejściem należy „rozbroić”, a następnie „uzbroić” żeby konie nie uciekły. Za pierwszym razem nie okazało się to trudne, dwa druty kolczaste od spodu i jeden pod napięciem od góry. Warto jednak pamiętać, aby drut pod napięciem nie dotknął tych zwykłych, gdyż mogłoby to spowodować zwarcie.

Błoto na drodze i instalacja którą trzeba było „rozbrajać”

Pierwszy, najbliższy wyciek jest dość obity, a jako że znajduje się na pochyłości, odchodzi z niego długi na około 40 metrów ciek ropny kończący się kałużą. Cały teren jest zabagniony co zapewne jest spowodowane tym, że wraz z ropą wydostają się tutaj wody gruntowe. Wrażenie jest niesamowite. Czuć wyraźny zapach, który do tej pory kojarzyłem przede wszystkim ze stacji paliw. To jednak nie wszystko, bo na środku łąki na której w oddali pasą się konie jest bajoro czarne… jak ropa. Wyciekowi ropy towarzyszy też wyciek wody mineralnej i gazu ziemnego. Obok źródełka widać zaś kilka garnków służących zapewne do nabierania ropy. Przestrzec jednak muszę, by pod żadnym pozorem wycieków nie podpalać; ropą nasączone jest pół łąki, więc takie próby mogłyby zakończyć się strasznym pożarem.

Długi czarny ciek ropny i samo miejsce wycieku

0:00 – Wyciek ropy wraz z gazem ziemnym
0:12 – Płynąca ropa
0:26 – Obfity wyciek ropy wraz z ekshalacją gazu ziemnego

Idąc dalej zauważyłem, iż grunt jest coraz bardziej miękki. W tym miejscu trzeba naprawdę uważać na to gdzie się staje, gdyż raz zdarzyło mi się zapaść prawie po kolano w błoto (na szczęście mam baaardzo wysokie kalosze). Dodatkowo błotu towarzyszy ropa, która może znacznie utrudnić pralce zadanie, jeśli ubrudzimy sobie spodnie. Od czasu do czasu mijałem na łące niewielkie kałuże, obecnie już niemal „martwe”, zaś o tym, że jeszcze co jakiś czas wycieka tu ropa świadczą ropne „placki” na powierzchni wody. W jednym miejscu zwrócił moją uwagę wręcz obraz tragedii, gdyż gospodarz łąki musiał podczas sianokosów nieopatrznie wjechać w niewidoczne źródło ropy, co mogło dla niego niezbyt przyjemnie się skończyć. Wywleczona na lewą stronę ziemia jest nasączona węglowodorami, zaś w koleinach zbiera się ropa.

Jeden z małych wycieków o niewielkiej aktywności, drugi już większy, acz również słabo aktywny, koleiny po traktorze w jeziorku ropnym, w których możemy zaobserwować ekshalacje gazu ziemnego wraz z wyciekającą ropą

Kierując się dalej łąką dotarłem do miejsca najbardziej zabagnionego gruntu i równocześnie najobfitszego wycieku ropy. Bajoro to ma zdecydowanie największą powierzchnię. Wokół tego wycieku grunt jest niezwykle zabagniony i zaropiony, więc trzeba zachować szczególną ostrożność. Wycieki ropy występują również w dalszej części łąki, jednak charakteryzują się mniejszym rozmiarem i wydajnością, wobec czego postanowiłem je odpuścić

Wracając do naszego największego „źródełka”, gdy spróbowałem nabrać ropy do słoika uderzyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze to, jak trudno jest nabrać słoik ropy. Unosi się ona bowiem na powierzchni wody w warstwie o grubości od kilku mm do centymetra – nie sposób więc nabrać jej cały słoik bez nabierania również wody. Kolejna rzecz jaka mnie zaskoczyła to sama temperatura ropy. Ona miała z 60 stopni! Gdyby nie gumowe rękawiczki jak nic bym się poparzył. Najprawdopodobniej jest to spowodowane bardzo ciemnym kolorem ropy która nagrzewa się w słońcu. Nie wykluczam jednak tego, iż samo źródło ma wysoką temperaturę, bądź następuje samozapłon metanu wydobywającego się wraz z ropą (płomień metanu w dzień jest niewidoczny). Po nabraniu dwóch/trzech słoiczków wróciłem do pierwszego wycieku, by nabrać również stamtąd.


Ogólny wygląd najobfitszego wycieku

Na koniec ciekawostka. Szybko okazało się, że ropa tak jakby zmieniła stan skupienia. Napisałem „tak jakby”, gdyż wciąż jest ciekła, aczkolwiek drastycznie zwiększyła się jej lepkość i konsystencja. Delikatnie zwiększyła też swoją gęstość. Początkowo podejrzewałem odparowanie lotnych węglowodorów i zmianę ropy w asfalt, aczkolwiek szybko to wykluczyłem, gdyż ropa była szczelnie zamknięta w słoikach. Ponadto, próbka pobrana z kopanki w Bóbrce nie wykazała zmiany konsystencji pomimo zamknięcia w podobny sposób. Wobec tego wysnułem więc teorię, że ropa w Uhercach po prostu ma większą lepkość, zaś na polu zachowywała się inaczej ze względu na swoją stosunkowo wysoką temperaturę.


Dumny posiadacz słoiczka ropy

Wyciek ropy w Uhercach Mineralnych wywarł na mnie ogromne wrażenie. W sumie niezbyt wiem dlaczego — w końcu to tylko czarna maź wyciekająca z czyjejś łąki. Mimo to, na tej czarnej mazi stoi cała nasza cywilizacja. Dodatkowo spojrzenie na swoje odbicie w bulgoczącej tafli ropy naftowej przy zapachu lotnych węglowodorów znanym do tej pory wyłącznie ze stacji paliw, uważam za niezwykłe doznanie. Uważam, że wyciek ropy w Uhercach Mineralnych to obowiązkowa pozycja w karcie „must see” każdej osoby zainteresowanej geologią, tym bardziej że jest to „najszybsza” geolokacja którą odwiedziłem. Jeśli chcemy zdobyć dobry okaz nie trzeba kopać, czy ryć w skałach, a wystarczy rzeczony „okaz” wlać sobie do słoiczka.

Tymon Kalbarczyk
realgarblog.com

[1] Habsburg Empire (1869-1887) – Third Military Survey (1:75000)

[2] Gazeta Narodowa nr. 102 (2 maja 1884)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *